“Polska alternatywa dla Microsoft Office może trafić do urzędów szybciej, niż się wydaje. Dyrektor Centralnego Ośrodka Informatyki wskazuje open source i współpracę z polskimi firmami jako fundament nowego podejścia do oprogramowania dla polskiej administracji”.

Trzymamy kciuki? Ale mogliby zacząć od podstaw np. (wymienię tylko kilka):

  • giełda Miejskich Technologii dla samorządów z opcją wyszukania rozwiązań open source. Teraz nie ma takiej opcji,
  • zaoranie wsparcia publicznego dla projektów Smart City (PFR daje takie hajsy) i przekierowanie tych środków na akcelerację rozwiązań open source,
  • granty dla rozwiązań open source skierowanych do adm. publicznej,
  • zakaz tworzenia zamkniętych rozwiązań dla adm. publicznej ze środków UE (ile tu pieniędzy jest marnowanych to szok).
  • co jeszcze?
  • Oliwier Jaszczyszyn@szmer.infoM
    link
    fedilink
    arrow-up
    3
    ·
    edit-2
    9 days ago

    Akurat twierdzę, że to wszystko, co wymieniłeś, w zasadzie pokrywa się z moimi poglądami. Tyle że to nie jest robota tylko na resztę tej kadencji rządu; myślę, że to spokojnie można rozłożyć na co najmniej kilka kolejnych lat.

    Ja w sumie mogę jeszcze dodać rekomendacje dotyczące podręczników do nauki informatyki w szkołach (np. powinno być zwykłe „edytor tekstu” zamiast „Microsoft Word” itd., obowiązkowo nauczanie o tym, jak funkcjonują algorytmy w popularnych mediach społecznościowych i jak mogą one wpływać na ludzi) i to jest coś, co mi do tej pory przychodzi do głowy.

    Przez prawie rok próbowałem przekonać Ministerstwo Cyfryzacji do obowiązkowych kanałów RSS/Atom w Biuletynach Informacji Publicznej. Formalna deklaracja działania już jest, teraz tylko czekamy, aż cokolwiek ruszy*.

    A na RSSach świat się nie kończy.

    * Oczywiście będę się raz na jakiś czas przypominał.