• kjwk@szmer.infoOPM
      link
      fedilink
      arrow-up
      1
      ·
      2 hours ago

      To wchodzi w życie.

      Czyli korporacje mogą masowo maszynowo skanowac nieszyfrowaną komunikację. Niestety Rady Europy nie wybieramy w wyborach, oni sami się wybierają i to oni zajmują i zajęli teraz konkretne stanowisko za chat control 1.0, dlatego trzeba było w Parlamencie Europejskim większości absolutnej, żeby odrzucić Kontrolę Czatów 1 w tym głosowaniu.

    • ida@szmer.info
      link
      fedilink
      arrow-up
      2
      ·
      4 hours ago

      Wraca wersja 1.0 do życia czyli to co już działało do kwietnia. Dobrowolne skanowanie nieszyfrowanych wiadomości. Czyli w zasadzie nic tylko podstawka żeby potem nie było wielkiego robienia ustawy tylko małe modyfikacje w kierunku wersji 2.0.

      Klasyczne gotowanie człowieka.

  • kjwk@szmer.infoOPM
    link
    fedilink
    arrow-up
    1
    ·
    edit-2
    2 days ago

    Tłumaczenie:

    1/2

    Parlament Europejski zatwierdza „Chat Control 1.0” – Breyer: „Nasze dzieci na tym tracą”

    Dzisiaj Parlament Europejski zatwierdził masowe przeszukiwanie prywatnej korespondencji bez uzasadnionego podejrzenia („Chat Control 1.0”) – środek, który dwukrotnie odrzucił w marcu. Chociaż większość głosujących posłów do Parlamentu Europejskiego (PE) faktycznie sprzeciwiła się temu rozporządzeniu (314 głosów przeciw, 276 za, 17 wstrzymało się od głosu), wniosek o jego odrzucenie nie uzyskał wymaganej bezwzględnej większości 361 głosów. W rezultacie masowe skanowanie jest ponownie dozwolone do 2028 roku.

    Przyjęto symboliczne wyłączenie dotyczące komunikacji szyfrowanej – choć w praktyce dostawcy usług i tak jej nie skanują. Ponadto, mimo że większość głosujących posłów do PE chciała ograniczyć skanowanie prywatnej korespondencji wyłącznie do osób podejrzanych wskazanych przez wymiar sprawiedliwości (322 głosy za, 255 przeciw), poprawka ta również nie uzyskała wymaganej większości bezwzględnej.

    Dr Patrick Breyer, działacz na rzecz praw obywatelskich i były poseł do Parlamentu Europejskiego, ostrzega przed konsekwencjami:

    „Fakt, że projekt „Chat Control” jest realizowany wbrew woli większości głosujących posłów do Parlamentu Europejskiego, jest farsą i szkodzi demokracji. Prawdziwymi przegranymi w tym niedemokratycznym procesie są nasze dzieci. Przyjęcie prawdziwego, trwałego rozporządzenia w sprawie ochrony dzieci jest obecnie poważnie zagrożone. Rada nigdy nie zgodzi się na tak desperacko potrzebną zmianę paradygmatu, dopóki będzie mogła po prostu trzymać się starego podejścia polegającego na skanowaniu bez podejrzeń, zgodnie z kaprysami branży technologicznej”.

    Pomimo porażki legislacyjnej Breyer pozostaje nieugięty w kwestii zbliżających się negocjacji:

    „Dzisiejsze głosowanie nad rozporządzeniem tymczasowym było porażką, ale polityczna walka o stały system »Chat Control 2.0« dopiero się zaczyna. Opór, jaki dziś obserwowaliśmy w Parlamencie, był tak silny, że zdobycie większości poparcia dla stałego, masowego skanowania bez uzasadnionego podejrzenia w przyszłych negocjacjach jest całkowicie nierealne”.

    Breyer zasadniczo odrzuca podejście oparte na masowej inwigilacji:

    „Próba ochrony dzieci za pomocą masowej inwigilacji bez uzasadnionego podejrzenia przypomina gorączkowe wycieranie podłogi, podczas gdy kran wciąż leci. Powszechna kontrola czatów jest tak samo nie do przyjęcia, jak bezkrytyczne otwieranie fizycznej poczty wszystkich osób. Przez pięć lat ten nieudany system służył jako zasłona dymna, mająca na celu opóźnienie podjęcia rzeczywistych działań, a jednocześnie przytłaczał policję fałszywymi alarmami. Potrzebujemy większej, a nie mniejszej ochrony dzieci – ale potrzebujemy skutecznej ochrony, a nie iluzji bezpieczeństwa”.

    Co będzie dalej? Przyjęte dzisiaj rozporządzenie tymczasowe będzie obowiązywać do 2028 roku lub do momentu osiągnięcia porozumienia w sprawie rozporządzenia stałego. Negocjacje dotyczące stałego rozporządzenia zostaną wznowione we wrześniu. Głównym punktem sporu między Parlamentem Europejskim, rządami państw członkowskich i Komisją Europejską pozostaje kwestia skanowania prywatnych czatów: czy powinno ono być masowe, czy też ukierunkowane na osoby podejrzane o popełnienie przestępstwa?

    Co się zmienia wraz z powrotem ustawy „Chat Control 1.0” — a co pozostaje bez zmian:

    • Co wraca: amerykańskie firmy technologiczne znów mogą przeglądać prywatne wiadomości bez nakazu sądowego ani wcześniejszych podejrzeń. Dotyczy to wiadomości bezpośrednich na platformach takich jak Instagram, Discord, Snapchat, Skype i Xbox, a także wiadomości e-mail przesyłanych za pośrednictwem Gmaila firmy Google i usługi iCloud firmy Apple.
    • Co pozostaje bez zmian: Publiczne posty w mediach społecznościowych oraz pliki przechowywane w chmurze mogły być skanowane już przed wprowadzeniem tej ustawy. Ponadto prywatne wiadomości mogą być zawsze zgłaszane przez użytkowników lub monitorowane przez organy władzy w ramach ukierunkowanego, nakazanego przez sąd podsłuchu.
    • Co nadal NIE jest skanowane: Czaty szyfrowane od końca do końca, takie jak te w WhatsApp, zawsze były wyłączone z tych skanowań. Ponadto europejscy dostawcy usług komunikacyjnych i pocztowych nigdy nie wdrożyli środków kontroli czatów.

    Dlaczego „Chat Control” to niewłaściwe podejście:

    • Od 2022 roku liczba zgłoszeń dotyczących podejrzeń nadużyć pochodzących ze Stanów Zjednoczonych spadła już o 50 procent w związku z coraz powszechniejszym stosowaniem szyfrowania wiadomości.
    • Według danych Komisji Europejskiej masowe skanowanie prywatnych czatów stanowiło w 2024 r. jedynie 36 procent wszystkich zgłoszeń dotyczących nadużyć (większość pochodziła z postów publicznych i pamięci w chmurze).
    • Niemiecki Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA) informuje, że 48 procent wszystkich napływających zgłoszeń nie ma w ogóle związku z przestępczością.
    • Statystyki kryminalne pokazują, że 40 procent wynikających z nich dochodzeń faktycznie dotyczy samych nieletnich.
    • W ramach systemu kontroli czatów szacuje się, że 99 procent zgłoszeń generowanych przez Meta dotyczy materiałów znanych już wcześniej, co generalnie w niewielkim stopniu przyczynia się do powstrzymania trwających, aktywnych nadużyć.
    • Komisja Europejska przyznaje, że nie ma dowodów na to, iż skanowanie prywatnej korespondencji bez konkretnych podejrzeń doprowadziło do wzrostu liczby wyroków skazujących lub uratowanych dzieci.

    Mówienie o zapobieganiu „luki w ochronie” jest zatem wysoce mylące. Najskuteczniejsze narzędzia organów ścigania – nakazane przez sąd podsłuchy, zgłoszenia użytkowników oraz skanowanie platform publicznych i pamięci w chmurze – nigdy nie były zagrożone i pozostają w pełni nienaruszone. Jedyną praktyką, która została tymczasowo zakazana od kwietnia, było masowe przeszukiwanie bez nakazu prywatnych, niezaszyfrowanych wiadomości niewinnych osób na kilku amerykańskich platformach.

    Kontekst: impas w sprawie trwałego rozwiązania
    Równolegle trwają negocjacje w sprawie trwałego rozporządzenia mającego na celu ochronę dzieci przed seksualną przemocą w sieci (tzw. „rozporządzenie w sprawie CSAM” lub „Chat Control 2.0”). W ramach tych rozmów Parlament Europejski naciska na zmianę paradygmatu w podejściu do bezpieczeństwa dzieci w sieci, domagając się:

    • Obowiązkowych, ukierunkowanych nakazów wykrywania skierowanych przeciwko konkretnym podejrzanym o popełnienie przestępstwa, zamiast masowego skanowania na zasadzie „na oślep”, pozostawionego do uznania branży technologicznej.
    • Utworzenia unijnego Centrum Ochrony Dzieci, którego zadaniem byłoby systematyczne usuwanie znanych materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci z publicznej sieci.
    • Rygorystycznych standardów bezpieczeństwa dla aplikacji do przesyłania wiadomości („Security by Design”), mających na celu zapobieganie cyber-groomingowi.

    Prace nad tym stałym aktem prawnym utknęły w martwym punkcie, ponieważ państwa członkowskie UE upierają się przy utrzymaniu przestarzałego podejścia polegającego na dobrowolnym, bezpodstawnym skanowaniu prywatnej korespondencji. Krytycy ostrzegają, że wielokrotne przedłużanie przepisów tymczasowych osłabia presję polityczną niezbędną do osiągnięcia realnego, trwałego porozumienia. Ostatecznie trzymanie się status quo grozi zniweczeniem rzeczywistych postępów w zakresie ochrony dzieci.

    • kjwk@szmer.infoOPM
      link
      fedilink
      arrow-up
      1
      ·
      2 days ago

      2/2

      Patrick Breyer podsumowuje problem: „Dopóki rządy państw UE mogą wykorzystywać luki proceduralne do ciągłego przedłużania swojego wygodnego status quo polegającego na dobrowolnym, masowym skanowaniu bez rozróżnienia, nie mają żadnej motywacji, by zaangażować się w ukierunkowaną, zgodną z prawem i znacznie skuteczniejszą strategię ochrony dzieci proponowaną przez Parlament.

      „Głosy osób, które przeżyły: »Potrzebujemy prywatności, aby pociągnąć sprawców do odpowiedzialności«”

      Osoby, które przeżyły przemoc seksualną, wyraźnie podkreślają, że nieukierunkowana kontrola czatów nie pomogła ofiarom:

      Alexander Hanff, osoba, która przeżyła wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie i obrońca prawa do prywatności, wyjaśnia: „Jako osoba, która przeżyła przemoc, polegałem na poufnej komunikacji, aby opowiedzieć swoją historię i domagać się sprawiedliwości dla 28 uczniów – w tym dla mnie samego – co doprowadziło do skazania wielu sprawców. My, osoby, które przeżyły przemoc, potrzebujemy prywatności, ponieważ bez niej tracimy nasz głos. System „Chat Control” nie został stworzony w celu ochrony dzieci. Chodziło o to, że wielkie firmy technologiczne, takie jak Meta czy Google, chciały uzyskać dostęp do naszych danych w celu czerpania zysków, a państwa próbowały rozszerzyć masową inwigilację. Komisja Europejska zmarnowała pięć lat i miliony euro na algorytmy, które nie są w stanie chronić dzieci i nigdy nie miały tego robić. Te pieniądze powinny były zostać przeznaczone na rzeczywiste działania policyjne, badania nad przyczynami zjawiska oraz wsparcie dla ofiar, z których miliony nigdy nie otrzymały żadnej pomocy”.

      Marcel Schneider* (imię zmienione), ofiara, która pozywa firmę Meta w sądzie w związku z jej dobrowolnym programem „Chat Control”, dodaje: „Każdy, kto opłakuje koniec funkcji Chat Control, nie zrozumiał, co faktycznie pomaga ofiarom przemocy seksualnej. Masowa inwigilacja prowadzona przez korporacje takie jak Meta nie zapobiega nadużyciom. Prawdziwa ochrona oznacza: usuwanie materiałów u źródła, proaktywną pracę policji w Darknecie oraz aplikacje, które od samego początku są projektowane z myślą o bezpieczeństwie dzieci”.

      Dorothée Hahne, członkini-założycielka i wiceprzewodnicząca inicjatywy osób, które przeżyły przemoc, MOGiS e.V. (Głos dla osób, które przeżyły przemoc), podkreśla zagrożenie, jakie masowa inwigilacja stanowi dla samych ofiar: „Jako osoby, które przeżyły przemoc, widzimy, jak nasze »bezpieczne przestrzenie«, nasze chronione obszary i kanały komunikacji są przez to zagrożone lub niszczone. Dla osób, które przeżyły przemoc, ta potrzeba ma charakter egzystencjalny".