Usprawiedliwianie używanie Facebooka do promocji działań antyfaszystowskich to jakby za II wojny światowej finansować pomoc Żydom zyskami z inwestycji w nazistowskie korporacje i tłumaczyć, że przecież inaczej się nie da.
Patrząc chociażby na Brexit oraz Cambridge Analytica wyraźnie widać, że interesy Meta oraz nasze są całkowicie przeciwne i na dokarmianiu wielkich social media w okresie długim można tylko stracić.
Słowo klucz: efekt sieciowy. Dokładając tam cegiełkę tworzysz samospełniającą się przepowiednię, jednocześnie pchając ludzi głębiej w polityczne fake newsy, tłumacząc sobie, że przecież robisz też ułameczek czegoś dobrego.
Usprawiedliwianie używanie Facebooka do promocji działań antyfaszystowskich to jakby za II wojny światowej finansować pomoc Żydom zyskami z inwestycji w nazistowskie korporacje i tłumaczyć, że przecież inaczej się nie da.
Patrząc chociażby na Brexit oraz Cambridge Analytica wyraźnie widać, że interesy Meta oraz nasze są całkowicie przeciwne i na dokarmianiu wielkich social media w okresie długim można tylko stracić.
Słowo klucz: efekt sieciowy. Dokładając tam cegiełkę tworzysz samospełniającą się przepowiednię, jednocześnie pchając ludzi głębiej w polityczne fake newsy, tłumacząc sobie, że przecież robisz też ułameczek czegoś dobrego.