
Ofiarą czego? Swojej wiary w coś lub wyznania, które sama wybrała? Chyba nie musimy zakładać, że każda osoba, która wyznaję jakąś religie czy wyznanie jest ofiarą. Jeśli tak to bardzo mi przykro za wszystkich wegan i wegetarian (licząc mnie), którzy przez swoje przekonania są ofiarą odmawiania sobie smacznych i pożywnych posiłków [*]
A tak bardziej poważnie, jeśli ktoś jest ofiarą własnej wiary czy przekonań to myślę, że tylko i wyłącznie on sam może doprowadzić siebie do prawdziwej wolności i się wyzwolić





Akurat w kontekście tej dyskusji tutaj myślałam o drugiej stronie medalu. Czyli kiedy wiara jest z automatu wsadzana do worka tradycji razem z etykietą “szkodliwe społecznie”