• 85 Posts
  • 411 Comments
Joined il y a 6 ans
cake
Cake day: 26 juillet 2020

help-circle

  • Ale że o co chodzi?

    Podałem trzy możliwe metody deanonimizacji osób korzystających z Tora. Wszystkie wymagają kontrolowania konkretnej infrastruktury w konkretnych punktach sieci. To nie jest problem analizy danych, a problem w ogóle uzyskania dostępu do danych niezbędnych do jakiejkolwiek analizy.

    Pytanie “czy ej aj może monitorować” nie ma w tym kontekście żadnego sensu, tak samo, jak nie miałoby sensu pytanie “czy ej aj może podlewać” w kontekście rozmowy o tym, jak brak wody wpływa na truskawki. Jak wody nie ma, to i ej aj nie podleje.

    To jest jakieś myślenie magiczne na temat narzędzi generatywnych, którego kompletnie nie czaję.



  • Niezupełnie. Żeby zdeanonimizować kogoś korzystającego z sieci Tor można na kilka sposobów, żaden z nich nie jest łatwy.

    Jeden z nich to kontrola tych wszystkich węzłów sieci pomiędzy Tobą a docelowym serwerem (czyli na ścieżce, "circuit). “Algorytm”, który je wybiera, jest losowy, a zmienić tę ścieżkę można trywialnie w przeglądarce Tor, więc taka deanonimizacja jest bardzo trudna.

    Druga opcja: obserwacja ruchu na obu końcach połączenia. Jeśli hipotetycznie ktoś mógłby obserwować cały ruch w Internecie, albo np. cały ruch w Internecie na danym terenie, to wielkość i czas transmisji pakietów danych przez sieć Tor mogłaby być wykorzystana do deanonimizacji konkretnych osób. Bardzo trudne; wymaga możliwości obserwacji całego ruchu w Internecie, albo przynajmniej całego ruchu na danym obszarze (np. osoba w Polsce używająca Tora do wejścia na stronę hostowaną w Polsce); plus, wymaga, by osoba korzystająca z Tora akurat wysyłała czy odbierała na tyle dużo danych, by to było jakoś możliwe do zidentyfikowania w normalnym ruchu.

    Trzecia opcja: kontrola ponad połowy węzłów sieci Tor. Możliwe by było wtedy w miarę skuteczne deanonimizowanie osób korzystających, bo byłaby spora szansa, że w każdej ścieżce (trzy węzły) byłyby przynajmniej dwa węzły kontrolowane przez instytucję próbującą zdeanonimizować ruch. Bardzo trudne, bo instytucji mogących chcieć zdeanonimizować ruch jest bardzo dużo: służby amerykańskie, europejskie, rosyjskie, chińskie, i tak dalej. Więc jeśli przynajmniej dwie z nich próbują uzyskać taką możliwość deanonimizacji odpalając nowe węzły by osiągnąć te ponad 50% węzłów, to żadna nigdy tego nie osiągnie – istnieją przecież węzły niezależne.

    To wszystko spore uproszczenie, ale tak to mniej-więcej wygląda.

    Wpadają zazwyczaj ludzie którzy w jakiś sposób powiązali swoją tożsamość w odkrytym internecie z aktywnością w sieci TOR.

    To się w pełni zgadza. O ile nie jesteśmy kimś, kogo służby chcą śledzić na tyle mocno, że poświęcą na to śledzenie konkretnie nas naprawdę ogromnych środków, prawdziwym problemem jest przypadkowa deanonimizacja dzięki jakiejś głupocie, którą zrobimy sami.













  • Może warto dopuścić możliwość, że to nie jest jakaś jedna wielka konspira organizowana przez jedną konkretną fundację z USA, a szerszy problem, w którym Heritage Foundation ma oczywiście jakąś rolę, ale nie jest jakimś mitologicznym Sauronem.

    Jak chcesz napisać własną analizę skupiającą się na Heritage Foundation, to ją napisz. Nawet podrzucę Oku, może będą zainteresowani opublikowaniem! Krytykować łatwo.

    Moim zdaniem analiza @didleth@szmer.info jest świetna i w punkt. Umieszcza całe to gadanie o “bezpieczeństwie dzieci w Internecie” w bardzo konkretnym kontekście, który dobrze może tłumaczyć, czemu to jest wybitnie problematyczny pomysł.



  • Ależ przecież nie mówię, że nie wiem, czym jest Heritage Foundation. I śledzę oczywiście, co się dzieje z Online Safety Act w USA.

    Twoje twierdzenie dotyczyło jednak bezpośredniego powiązania pomysłów dotyczących weryfikacji wieku w EU z działaniami Heritage Foundation:

    to operacja Heritage Foundation która chce ocenzurować wszystkie niekonserwatywne treści i wygumkować je z internetu jako “nieodpowiednie dla dzieci”.

    O takim bezpośrednim powiązaniu nic mi nie wiadomo, więc zamiast pisać o byciu “rozwaloną”, daj jakieś źródła dotyczące takiego powiązania.





  • Manipulacja polega na tym, że archwizowane w tym serwisie treści są modyfikowane według widzimisię osoby, która tym serwisem zarządza.

    Abstrahując już od potencjalnej transfobii (wspomnianej przez @obywatelle@szmer.info), skoro ta osoba nie ma problemu z modyfikowaniem tych archiwizowanych treści w ten sposób, czemu jutro nie miałaby zacząć ich modyfikować inaczej? Skąd wiadomo, że jakichś treści nie modyfikowała jakoś w przeszłości? I wreszcie: znajdź-i-zamień zamienia konkretne łańcuchy znaków niezależnie od kontekstu – jeśli w jakichś innych archiwizowanych treściach pojawią się zupełnie przypadkiem te same imiona, też zostaną zamienione.

    To po prostu podważa zaufanie do całego procesu archiwizacji w tym serwisie. Serwis przestaje być wiarygodnym źródłem historycznych zrzutów treści z Internetu.